Koniec!

Wszystko co dobre szybko się kończy. Skończył sie mój EVS w Boliwijskiej Qalaumie. Logika nakazuje zakończyć  i podsumować bloga. Jednak wszystkie przygody, doświadczenia oraz wspomnienia żyją spokojnie we mnie. Z tego to powodu jestem jeszcze trochę boliwijski:)

wrzuc

Pobyt w Boliwii był dla mnie niesamowita przygoda i najlepszymi 6 miesiącami mojego życia. W Qalaumie nauczyłem się co to cierpliwość, determinacja i jaką wartość ma wolność. Boliwijczycy pokazali mi jak nie wiele niektórym potrzeba do szczęścia. Czasem wystarczy odrobina muzyki  czy taniec. Czas w Boliwii udowodnił mi, że czekać można nie tylko godzinami a całymi dniami:) oraz jak bardzo człowiek zależy od natury.

Szczerze  polecam każdemu udział w tego typu projekcie! Wyprzedając odpowiedzi mogę powiedzieć, że jak każdy się bałem oraz miałem obawy, ale ryzyko (odważę sie powiedzieć nawet małe szaleństwo:) jak najbardziej sie opłaciło.

Nie mając na celu chwalenia, ale waszą motywacje przedstawię moim zdaniem najpiękniejsze momenty EVS w Boliwii:

*zaprzyjaźnienie sie z Boliwijskimi więźniami!  wspólne warsztaty z nimi, liczne rozmowy oraz kilka meczy piłki nożnej!!!  Viva Qalauma!

*poznaniu wielu wspaniałych ludzi, ciekawych spotkań i opowieści oraz oczywiście dużo zabawy!

*przełamanie zmieszania podczas promujących centrum imprez (a nawet występ w Boliwijskiej telewizji oraz artykuł w polskiej gazetce)!!!

*poznanie magii La Paz, wszechobecnej tradycji oraz niekończących się korków drogowych!

*pływanie z delfinami, popołudnia z małpami i kajmanami w Boliwijskiej dżungli!!

*dwukrotny udział na tradycyjnym Boliwijskim weselu!!!

*nauki podstawowych kroków salsy, morenady czy tinku (spokojnie spokojnie do mistrzostw polski jeszcze daleka droga)!

*szalony czas spędzony podczas karnawałowej zabawy w Oruro!

*zgłębienie sie w tajemnice jeziora Titicaca czy Tiwanaku!

*wyprawy w Andy, poznania miejscowej indiańskiej ludności oraz niezliczonych stad lam i alpak! udział w szamańskim rytuale!

*zwiedzenie przepięknym miejsc: Salar de Uyuni, Villa Tunari, Sajama czy nawet pobliskie Coroico i Sorata!

*oraz nauczenia sie hiszpańskiego na zadowalającym poziomie!

i wiele wiele innych… jeśli wydaje sie to wam interesujące GORĄCO polecam do uczestnictwa w EVS!

Na koniec chciałem podziękować całej ekipie ze stowarzyszenia CZ-ART  oraz w szczególności Jankowi za zorganizowania dla mnie tak wspaniałej przygody i do tego szybko i profesjonalnie!!!

GRACIAS!

ps. dziękuję wszystkim którzy czasem tu zaglądali i byli zaciekawieni poczynaniami wilka w boliwijskiej dziczy! :)

Wilk już w Europie!

Czysto jak w muzeum, nikt nie trąbi, kierowcy na przejściach ustępują drogi!  nie ma indian, nikt nie tańczy tinku czy morenady. Takie wrażenia miałem po pierwszych chwilach w Szwajcarii. Na szczeście jest tu pieknie i czas spędziłem bardzo sympatycznie.

Co ciekawe elementami łączącymi Szwajcarię z Boliwię są:  góry…

IMGP5623

oraz… lamy (lamy w górach:)

IMGP5620

IMGP5530 IMGP5556 IMGP5625 IMGP5628

Droga powrotna! Bogota!

Podczas powrotu z projektu EVS w Boliwii udało mi się przeznaczyć 13-godzinną przerwe w Kolumbii na zwiedzenie jej stolicy Bogoty. O dziwo udało mi się opuścić lotnisko bez większych problemów (celniczka wykrzykneła „bienvenido en Colombia!” szybka pieczątka i autobusem do centrum). Po Bogocie podróżowało sie wyśmienicie a to z powodu niedzielnych wyborów prezydenckich poprzez które na ulicach ruch jest minimalny a ludzi niewielu.

IMGP5328

Kolumbijska Chicha ma bardziej kwaskowaty smak od jej Boliwijskiej siostry.IMGP5336 IMGP5337

W zwiedzaniu Bogoty pomogła mi zapoznana w La Paz i aktuanie zamieszkująca Bogotę koleżanka!:)
IMGP5345 IMGP5347

To chyba największe miasto jakie miałem przyjemność odwiedzić. Oficjalnie 7 milionów mieszkańców (nieoficialnie 8-9 mln!)!
IMGP5351

Z powodu wyborów prezydenckich po ulicach chodziły tłumy uzbrojonych żołnierzy w celu pilnowania porządku!IMGP5367 IMGP5369 IMGP5372 IMGP5374 IMGP5382

Despedida- czyli czas pożegnań!

1IMGP5256

Wszystkie projekty mają wspólną cechę- kończą się. Mój EVS także dobiegł końca. Jednak zakończenie mego pobytu było równie pozytywne jak cały czas spędzony w Boliwii!  oto krótki reportaż z pożegnania pierwszego polaka żyjącego za murami Qalaumy:)

Spotkanie z większością chłopaków z Qalaumy oraz poczestunek: ciastka i owoce z kawą oraz upominki przygotowane własnoręcznie przez więźniów !!!!

IMGP5234

Poczętunek przygotowany przez wychowawców więzienia. Moje ulubione gigantyczne Pique lo macho! oraz torty z dedykacją!IMGP5237 IMGP5260

Domowa impreza wraz poznanymi w Boliwii wspaniałymi znajomymi! Do picia peruwiańskie Pisco oraz wieczór także pełny licznych upominków! pięknie!
IMGP5275 IMGP5277 IMGP5284 IMGP5287 IMGP5292

Tuż przed wyjazdem taksówką na lotnisko udało mi się załapać na koncert słynnego w Boliwii zespołu KJARKAS!!!:)IMGP5316 IMGP5317 IMGP5324

Więzienny warsztat ceramiczny!

IMGP5270

Częściowo udało mi się zrealizować mini warsztat ceramiczny dla więźniów w Boliwijskim więzieniu. Figurki z gliny zrobiliśmy od podstaw. Z gliny znalezionej w pobliżu zakładu oraz następnie mozolnie przesiewanej w celu usunięcia kamieni i grudek. Chłopaki okazali się bardzo kreatywnie zabrakło jedynie pieca specjalnego do ceramiki. zabrakło też czasu.

DSC00899 DSC00900 DSC00903 IMGP5263 IMGP5267 IMGP5268

Villa Tunari!

IMGP5179

Fantastycznych wrażeń doznałem podczas pobytu w opiewającym go tropikalnym klimacie wiosce Villa Tunari.  Choć główny cel wycieczki, czyli wejście do parku Machia nie został zrealizowany (dzikie niedźwiedzie zbliżyły sie zbyt blisko parku otwartego dla zwiedzających związku z czym było zbyt niebezpiecznie). Jednak okolice Villa Tunari są przepiękne i posiadają wiele innych atrakcji takich jak:

-nocleg na kwaterze z tropikalnym ogródkiem…

IMGP5072

-przygoda w boliwijskim parku rozrywki (tyrorolki oraz zjazdy na linach. Najwyższa 18 metrów i wszystko w tutejszym stylu „na słowo honoru”. Strach!:)
IMGP5089 IMGP5094

-poznać okoliczne robactwo!IMGP5106

-odpocząć nad pobliską rzeczkąIMGP5149 IMGP5158

-odserwować mrówki grzybiarki (liście zbierają jako nawóz dla grzybów które potem jedzą).IMGP5162

-kupić banany i inne owoce na bazarzeIMGP5167 IMGP5169

-sadzonki palm kokosowych!IMGP5170

- Jako, że park Machia był zamknięty na otarcie łez udaliśmy sie do mniejszego, lecz róznie zachwycającego parku „la hormiga”.IMGP5175 IMGP5181 IMGP5189 IMGP5199 IMGP5200 IMGP5203

-to jest… mrówisko ! 5 lat pracy ok miliona małych robotników.
IMGP5206 IMGP5216 IMGP5224 IMGP5228Ostatnią wycieczkę (choć jak prawie wszystko w Boliwii, zrealizowaną w sposób odmienny od wcześniejszego planu) zaliczam do udanych!

Cochabamba!

IMGP5043

Przerwą w drodze na ostatnią z moich Boliwijskich wycieczek zawitaliśmy do miasta Cochabamba! Cochabamba słynie z napoju zwanego Chicha, pomnika Chrystusa (ponoć większego niż w Rio!), łagodnego ciepłego klimatu y gorących imprez. Jest tu trochę niebezpiecznie złodziejaszków jest sporo.

IMGP5044 IMGP5050 IMGP5052 IMGP5056

Praca w terenie:)

 Zeszły tydzień był dość pracowity. Promowaliśmy Centro Qalauma na jednym z głównych placów w mieście, sprzedając więzienne produkty oraz rozmawiając na temat działań prowadzonych w więzieniu.  Pozyskaliśmy nowych sojuszników :) (pana który chce zorganizować warsztaty medytacyjne dla chłopaków oraz panią która prowadzi sklep ze zdrową żywnością i jest zainteresowana kupnem wieziennej (i bardzo zdrowej) sałaty:)

IMGP5018 IMGP5020

Boliwijski cmentarz

IMGP5023

W ramach dzisiejszego porannego spaceru wybrałem się… na cmentarz w La Paz. Dużo słyszałem na temat odmienności latynoskich cmentarzy od europejskich. Oto prezentacja moich obserwacji:)

IMGP5025Boliwijski cmentarz przypomina labirynt, grobowce są umiejscowione w ścianach. Są więc bardziej oszczędne,  jeśli chodzi o przestrzeń jaką zajmują.

IMGP5032 IMGP5036

Rodziny odwiedzające groby przynoszą mnóstwo kwiatów. Widziałem tażke bardziej oryginalne podarunki takie jak miniaturki coca-coli, rumu czy koszulek ulubionej drużyny nieboszczyka.

IMGP5037 IMGP5038

IMGP5039

IMGP5030

Indiański rytuał!

 Niezwykle ciekawym i mocnym przeżyciem było uczestniczenie w rytuale Ajmara zorganizowanym w Centrum Qalauma. Co ciekawe w obrządku uczestniczyli zarówno więźniowie, policja oraz wychowawcy. Ma czym polega indiańska msza?

Początkowo konstruuje się coś na kształt ołtarza zawierające liczne przedmioty. Kostki z rysunkami symbolizują prace, szczęście oraz dostatek. Liście koki oraz liczne zioła nadają moc owej budowli.  Fiestę czyli radość symbolizują kolorowo zabarwione kłębki wełny lamy. Do konstrukcji dodaję się też tłuszcz lamy skondensowany w kostkach i bardzo drogi. Całość kropi się alkoholem i winem a następnie pali.

IMGP4971

IMGP4980 IMGP4981 IMGP4986 IMGP4989 IMGP5000 IMGP5006 IMGP5007